Blu-ray 4K. Jakość maksymalna, bez półśrodków, bez obciążania łącza. Rewolucja?

Jeśli nawet taki miłośnik fizycznych nośników jak ja nadejście Blu-raya 4K kwituje wzruszeniem ramionami to wiedz, że nic się nie dzieje.

Zacznijmy od konkretów. UHD Blu-ray, który trafi na rynek prawdopodobnie w marcu, będzie oferować rozdzielczość 3840×2160 zamiast dotychczasowej 1920×1080. Usługa Digital Bridge pozwoli zgrać plik z filmem na autoryzowane urządzenie. Na nośnik mogą trafić filmy nagrane z prędkością 60 klatek na sekundę - gratka dla tych, którzy lubią, kiedy ich wielkobudżetowe widowiska wyglądają jak telenowele.

Nie pojawią się filmy 3D, bo 4K nie wspiera 3D i już.

Płyty będą obsługiwać standardy dźwiękowe Dolby Atmos i DTS:X, ale to akurat żadna nowość, bo zwykły BR też to potrafi. Pierwszymi filmami dostępnymi BR4K będą m.in. Kingsman, Exodus, Życie Pi, Mad Max: Fury Road czy… Fantastyczna Czwórka (tak, ten gniot).

Filmy 4K bez 4K

Przyznaję, BR4K może nakręcić sprzedaż telewizorów UHD, bo ich posiadanie wreszcie zacznie mieć sens – pojawią się treści w porządnej jakości. Teoretycznie. W praktyce widzowie narzekający na to, że wiele dostępnych dziś tytułów w 4K to upscalingi, będą prawdopodobnie narzekać na to samo. Bo filmy w 4K wcale nie powstają w 4K.

Weźmy filmy Ridleya Scotta – kto jak kto, ale ten pan wie, jak zrobić piękne widowisko. Zawsze dba o to, by kręcić z użyciem najnowszych i najlepszych technologii. Marsjanina i Exodus nakręcił w 5K. Ale film nie wykorzystuje obrazu prosto z kamery. Efekty wizualne, korekcja barwna, generalnie cała postprodukcja w Marsjaninie i Exodusie… odbyła się w 2K.

Tak, mastery tych filmów mają właśnie taką rozdzielczość. Nawet w pełni animowane cyfrowo Lego Przygoda powstało w 2K.

Dzięki 4K widok Matta Damona może cię wkurzać jeszcze bardziej niż zwykle

Zobacz również: Kto wynalazł telewizję?

Postprodukcja od nowa

Są więc trzy możliwości. Albo filmy zostaną upscalowane, a więc siłą rzeczy nie wykorzystają w pełni możliwości 4K, albo będzie trzeba od nowa wykonać dla nich całą postprodukcję, renderując od nowa efekty i cały film w 4K, albo… coś pomiędzy.

Nawet jeśli założymy, że wszystkie pliki z oryginalnymi danymi są gdzieś przechowywane (w przeciwieństwie o np. elementów scenografii, które po zakończeniu zdjęć trafiają do kosza) i można wykonać cały film na nowo w UHD, to czy ktoś wierzy, że tak się stanie? Że studio wyłoży dodatkowe miliony na drugą postprodukcję? W czasach, kiedy sprzedaż filmów na nośnikach fizycznych maleje?

A przecież mówimy o nośniku nowym i nierozpowszechnionym,współpracującym z telewizorami, których mało kto używa.

Marsjanin to film wciąż świeży, a proces przygotowywania BR4K był pewnie brany pod uwagę od początku. W jego przypadku będziemy mieli do czynienia z obrazem z kamery w 4K i efektami 2K upscalowanymi do 4K.

Jak widać, wyrenderowanie efektów od nowa w wyższej rozdzielczości nie wchodzi w grę w filmie mającym ledwie kilka miesięcy. Jeszcze gorzej jest z Mad Maxem. Film został nakręcony w 2K, więc w jego przypadku nic nie da się zrobić. Znaczy – pozostaje upscaling, ale to jednak nie to samo.

Tylko 2K, ale z każdego piksela wyciśnięto ostatnie soki

BR4K: co oglądać?

Sony jest właścicielem Blu-raya, toteż nic dziwnego, że firma pomyślała o przygotowaniu filmów we właściwym, prawdziwym UHD.

Wyprodukowane przez Japończyków Chappie czy The Amazing Spider-Man 2, a nawet starsze filmy, takie jak Salt czy Hancock, przeszły postprodukcję w 4K. Z czasem pewnie przybędą też tytuły innych wytwórni realizowane w takim standardzie, ale… kiedy? I czy do tego czasu BR4K nie umrze?

Pewnie nie umrze, bo filmy w 4K są transferożerne. Ze względu na ich rozmiar trudno mówić o komfortowym streamowaniu, zwłaszcza w mniej zurbanizowanych regionach Stanów (których jest całkiem sporo), gdzie, wbrew pozorom, infrastruktura sieciowa nie jest sto razy lepsza niż w Polsce.

Łatwiej będzie kupić płytkę. Poza tym tacy ludzie jak ja zawsze będą chcieli móc postawić film na półce, więc klienci na pewno się znajdą.

Skok jakościowy

Tylko co nam po 4K, skoro to udawane 4K? Konwersja filmów z ostatnich lat do Ultra HD nie jest kwestią tak prostą, jak przeskok z VHS na DVD czy z DVD na Blu-ray. Taśma filmowa daje się spokojnie zeskanować w 6K, ale filmowcom tak prędko było do nowych, lepszych cyfrowych technologii, że mało kto wciąż na niej kręci.

Tarantino z faktu użycia 70 mm taśmy w Hateful Eight zrobił wielkie wydarzenie – i ten film powinien wyglądać w 4K wprost obłędnie. Nie liczcie jednak na równie wysoką jakość w większości innych premier tego roku.

Jeśli ktoś powie, że i tak pewnie nie zobaczę różnicy… to po co w ogóle cała ta szopka z 4K? Jest skok jakościowy czy nie ma? Zależy nam na nim czy nie? Skoro widz i tak się nie zna i marudzi bez powodu, to czemu nie zadowolić się sprzętowym podbiciem rozdzielczości i dać sobie spokój z Ultra HD Blu-rayem?

UHD ma zapewniać jakość maksymalną, bez półśrodków, bez chodzenia na skróty. Gdyby nie zależało mi na obrazie aż tak bardzo, nie wydawałbym fortuny na telewizor 4K. A skoro pieniądze już wydałem, to chyba znaczy, że chcę widzieć jego możliwości.

Nie po to mi 65-calowy behemot, żebym się zadowalał upscalingiem.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii RTV:

4K: filmy, seriale, programy i inne treści. W jakich serwisach i usługach je znajdziemy? Moc, liczba cali, jakość? Wszystko jest podobne. Teraz chcę płacić za wygląd Mylicie się. Cena nie gra roli, to nie od niej zależy sukces technologii Co za czasy, HD przegrała z SD! Dlaczego wolimy DVD niż Blu-ray?