Kablu, wróć! Czy wszystko musi być bezprzewodowe?

Jak to jest, że wszystko stało się bezprzewodowe, a mimo tego mam trudności z rozplątaniem przewodów, które kłębią mi się w szafce?

  1. Jakie są wady urządzeń bezprzewodowych?
  2. Jakie są zalety stosowania kabli?
  3. Jaki wpływ na środowisko mają baterie urządzeń bezprzewodowych?
  4. Czy korzyści z braku przewodu są większe niż koszty?

Bezprzewodowe telefony, bezprzewodowe kontrolery, bezprzewodowe narzędzia, żelazka i tak dalej. Wszystko jest bezprzewodowe i podobno dzięki temu jest nam bardzo wygodnie.

Więc skąd w mojej szafce wzięła się ta plątanina kabli ładowarek i przewodów USB?

Zacząłem odnosić wrażenie, że niektóre urządzenia są bezprzewodowe tylko dlatego, że dzięki temu wyglądają nowocześniej, ale wcale nowoczesne nie są. Bezprzewodowość wręcz je uwstecznia. Ta ich cecha nie ma żadnego uzasadnienia w funkcjonalności i utrudnia wygodne użytkowanie.

Bezprzewodowe, a jednak przewodowe

Najlepszym (a może najgorszym) przykładem urządzenia niepotrzebnie bezprzewodowego jest pad do PlayStation 4. To gadżet tak energożerny, że praktycznie funkcjonuje jako urządzenie przewodowe, bo wiele czasu spędzam z nim podłączonym do laptopa. Czemu do laptopa? Ponieważ załączony w zestawie kabel USB jest tak krótki, że musiałbym siedzieć z nosem w ekranie, gdybym chciał ładować baterię z konsoli.

Na domiar złego Sony postanowiło zastosować micro USB zamiast mini USB, więc nie można wykorzystać dłuższego przewodu do pada z PS3. Jeśli chcę mieć długi przewód, muszę go kupić – co oznacza kolejny kabel do kolekcji, i co wiąże się z kolejnym wydatkiem.

Zobacz również: Dell Inspiron Q15R

Bezprzewodowe rozwiązanie zaczęło mnożyć przewody. I po co?

Pad jest bezprzewodowy, bo taki być musi – wstyd dla Sony, gdyby nie był. Co to za firma, która w roku 2016 wypuszcza urządzenie z – tfu! — przewodem? Co prawda zdrowy rozsądek podpowiadałby, że względu na wysoki pobór energii należałoby zaopatrzyć je w pojemniejszy akumulatorek, albo przynajmniej w wystarczająco długi przewód USB, ale zdrowy rozsądek nie ma tu nic do rzeczy. Liczy się wizerunek, i to tylko ten najbardziej powierzchowny. A ja mówię…

Kochajmy nasze kable!

Urządzenie bezprzewodowe to też urządzenie z przewodem, ale znacznie trudniejszym do wygodnego zwinięcia i przechowywania, za to znacznie łatwiejszym do zgubienia. Zużyta bateria w bezprzewodówce to element ograniczający żywotność sprzętu, jeśli niemożliwa jest jej wymiana. Co więcej, nie jest to rozwiązanie zbyt ekologiczne.

Niemcy zaproponowali wprowadzenie zakazu stosowania baterii montowanych na stałe – czyli takich, jak w padach do PS4. Powody są dwa. Po pierwsze: brak możliwości wymiany to – cytując przewodniczącego Federalnej Agencji Środowiska - „groteska”. Po drugie: wymienną baterię łatwiej poddać recyklingowi.

Bateria litowo-jonowa zawiera kosztowne i szkodliwe dla środowiska substancje. Lit jest łatwopalny, a podgrzany do wysokich temperatur może wybuchnąć. Kobalt z kolei to karcynogen, czyli czynnik powodujący raka. Im więcej baterii w obiegu, tym gorzej i dla środowiska, i dla ludzi.

Czy naprawdę taka bateria jest potrzebna w padzie do konsoli, z której zawsze korzysta się w domu, w jednym pomieszczeniu? I czy jest aby optymalnym rozwiązaniem, biorąc pod uwagę jej niską wydajność w stosunku do zapotrzebowania energetycznego sprzętu? Przez baterię jest i drożej, i mniej wygodnie, a na dodatek nie ma opcji kupna pada jej pozbawionego, wymagającego stałego podłączenia.

Bezprzewodowe bywa lepsze

Lubię tradycyjne przewodowe telefony. Ich zaletą jest to, że nie biegam jak wariat, starając się zgadnąć, gdzie zostawiłem komórkę i skąd dokładnie dobiega dźwięk dzwonka. Jasne, to moja wina, że zostawiam telefon w różnych miejscach, ale taka też cecha malutkiego mobilnego urządzenia: potrafi się zapodziać.

Nie chodzi tylko o to. Komórki to genialne narzędzia, ale dużą słuchawkę znacznie wygodniej trzyma się przy uchu, a przy okazji zawsze na półeczce czeka na mnie gotowy ołówek i notes na wypadek, gdyby trzeba było coś zanotować. Nogi mi nie pękną od tego, że podejdę pięć kroków do aparatu. Korzyści przewyższają koszty.

Nie miałbym nic przeciwko telefonowi stacjonarnemu sprzężonemu z komórką, który wykrywałby jej obecność w pobliżu i przejmowałby funkcję telefonu. I wiecie co? Coś takiego istnieje. Podobne rozwiązania oferuje firma Vtech, której duże aparaty stacjonarne (bezprzewodowe, ze stacją dokującą) łączą się z komórką przez Bluetooth. Genialne!

W przypadku narzędzi modele przewodowe i bezprzewodowe to warianty, które wybiera się w określonych sytuacjach. Coś za coś: większa moc albo większa mobilność, na przykład w przypadku wiertarek. Nikt o zdrowych zmysłach nie kupi też bezprzewodowego żelazka do użytku domowego – właśnie dlatego, że bezprzewodowe jest mniej wydajne. Producenci nowych technologii jednak albo o tym zapominają, albo chcą sprawić, by użytkownicy zapomnieli.

Problem stworzony w laboratoriach

Podobno przed kampanią zorganizowaną przez producentów maszynek do golenia żadna kobieta nie uważała owłosionych nóg lub pach za problem. Włosy po prostu były i nikt nie zwracał na nie większej uwagi. Marketing jednak sprawił, że owłosienie zaczęło być postrzegane jako uciążliwość i powód do wstydu.

Mam wrażenie, że tak samo jest z przewodowymi urządzeniami. Czy okablowanie to naprawdę problem? Czy uciążliwości wynikające z tego, że telefon ma trzymetrowy przewód łączący słuchawkę ze stacją dokującą, uzasadnia pakowanie do niego kosztownej i szkodliwej dla środowiska baterii?

Jeśli sprzęt stosuję tylko w domu, nie mam nic przeciwko przewodowemu zasilaniu. To tańsze, wydajniejsze, bardziej przyjazne dla świata rozwiązanie. Urządzenia bezprzewodowe nie sprawiają zresztą, że kable nagle znikają. Kłębią się w szufladzie, udowadniając fałszywość powiedzenia: „Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal”.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Technologie:

Ernő Rubik, człowiek schowany za kostką Trójkąt Bermudzki. Wielka tajemnica czy wielka bzdura? Binairy Talk – dane zapisane w obłokach dymu. Odczytamy je laserem Życie na pokaz. W sieci udajemy zdrowych i szczęśliwych, bo zmuszają nas różne aplikacje Nietypowe zastosowania WD-40. Do czego można go wykorzystać? Unikalne hasła: zakała współczesnego internetu. Jak pozbyć się tego problemu? Jak oni podrabiają! Chińczycy skopiowali kuchenkę gazową Apple'a i... alpejski kurort Bałakława - tajna baza radzieckich okrętów podwodnych Niesamowity XC-120 Packplane: eksperymentalny samolot z lat 50. Kosmiczne technologie, których używamy na co dzień Tego używaliśmy przed internetem. Skazane na zapomnienie stare nośniki danych Cyfrowi aktorzy w filmach. Jak wyglądała droga od prostych modeli 3D do fotorealizmu? Jaki nóż wybrać? Najlepsze scyzoryki i foldery za 50, 100 i więcej złotych Tego się po Apple nie spodziewałeś. 13 nieznanych faktów Hatsune Miku: oto przyszłość muzyki. Ta Japonka zawsze będzie miała 16 lat Algorytm zabijania. Skynet istnieje i dzięki big data decyduje, kogo trzeba uśmiercić Za kulisami rezerwacji online. Jak kupić tani bilet? Jak odzyskać hasło ukryte za gwiazdkami? Bill Gates: kradnij pomysły, zdradzaj przyjaciół, ciężko pracuj. Tak zostaniesz miliarderem Współczesne czołgi i pojazdy bojowe Wojska Polskiego. Ten sprzęt ma nas obronić Tajny projekt NASA: dlaczego rozsypano w Kosmosie miliony miedzianych igieł? Nieznane samoloty polskich konstruktorów, które nigdy nie weszły do produkcji Test monitora 4K AOC U3277PQU. To doskonała alternatywa dla dwóch ekranów Gigabyte BRIX GB-BACE-3160: miniaturowy desktop za 500 złotych

Popularne w tym tygodniu:

Nietypowe zastosowania WD-40. Do czego można go wykorzystać? Życie na pokaz. W sieci udajemy zdrowych i szczęśliwych, bo zmuszają nas różne aplikacje Unikalne hasła: zakała współczesnego internetu. Jak pozbyć się tego problemu? Jak oni podrabiają! Chińczycy skopiowali kuchenkę gazową Apple'a i... alpejski kurort Bałakława - tajna baza radzieckich okrętów podwodnych Trójkąt Bermudzki. Wielka tajemnica czy wielka bzdura? Developerzy Microsoftu zdradzają tajemnicę datowania sterowników na 2006 rok Niesamowity XC-120 Packplane: eksperymentalny samolot z lat 50. W dobie Internetu rzeczy hakerzy mogą zaatakować nawet przez lodówkę. Wywiad z Karoliną Małagocką z F-Secure Binairy Talk – dane zapisane w obłokach dymu. Odczytamy je laserem Analogue Nt Mini: klasyczny NES w luksusowej odsłonie Tobii Pro Glasses 2: zaawansowane okulary z technologią śledzenia wzroku