Recenzja Shadow Tactics. Gra logiczna przebrana za strategię

Shadow Tactics jest na pierwszy rzut oka taktyczną grą czasu rzeczywistego, ale w praktyce okazuje się czymś całkiem innym.

  1. Dlaczego Shadow Tactics nie jest strategią?
  2. Czy gra dobrze kontynuuje tradycję Commandos i Desperados?
  3. Czy da się grać na słabszym pececie?

To nie jest gra strategiczna. Taktyczna? Tylko w teorii

Nasza recenzja Aragami jeszcze nie ostygła, a już pojawiła się kolejna okazja do zabawy w ciche zabijanie w przedwiecznej Japonii. W Shadow Tactics wykonujemy misje zlecone przez szoguna, kierując piątką wojowników (rzadko w pełnym składzie). Cele są zróżnicowane — kogoś zabić, coś wykraść, uwolnić jakąś osobę — ale w praktyce sprowadzają się do wykombinowania, kim, w jaki sposób i w jakiej kolejności należy unieszkodliwiać strażników, aby nie wywołać alarmu.

Shadow Tactics wygląda jak strategia czasu rzeczywistego, ale nie jest grą strategiczną, ani, na dobrą sprawę, taktyczną. Jest grą logiczną, w której ważne jest rozpoznanie problemu i wyczucie czasu. Przeciwnicy patrolują rejony wytyczonymi ścieżkami lub stoją w wyznaczonych miejscach. W polu widzenia, możliwym do podejrzenia za naciśnięciem przycisku, mają określoną część terenu i towarzyszy. Cały myk polega na tym, aby znaleźć właściwą kolejność likwidowania strażników, aby nikt nie zauważył ani naszych nindżów, ani zwłok.

Powyższy screen został uchwycony w trakcie testowania. Ze względu na to, że gra działała na laptopie, przy niepełnych ustawieniach grafiki, resztę recenzji ilustrujemy screenami dostarczonymi przez producenta, aby pokazać Shadow Tactics w pełnej krasie.

Sztuczna inteligencja jest ekstremalnie przewidywalna, ale o to chodzi. Zawsze wiesz, że zwykli przeciwnicy łapią się w każdą pułapkę, ci w kapeluszach nie opuszczają posterunku, a samurajowie wygrywają w walce jeden na jednego. Algorytmy są bardzo proste i można je błyskawicznie przejrzeć, ale cała frajda tkwi w rozgryzaniu, jak pozbyć się kolejnych konfiguracji strażników. Do tego dochodzą urozmaicenia, takie jak pozostawianie śladów na śniegu, którymi może zainteresować się przeciwnik, czy możliwość powodowania nieszczęśliwych wypadków, które nie wzbudzają podejrzeń.

Od quicksave'owania rozboli cię palec

Gra nie wymaga pośpiechu, ale do wykonania już zaplanowanych posunięć niekiedy konieczne są szybkie działanie, koordynacja i precyzja – przez co zabawa zmienia się w festiwal quicksave'ów i quickloadów. Na ekranie pojawia się nawet upomnienie, że ostatni zapis został wykonany aż minutę temu.

Może i brzmi to zabawnie, ale w praktyce każdy krok ma konsekwencje, więc jeśli uda się go wykonać bez wszczynania alarmu, warto to uczcić wduszeniem F5. Śmierć dowolnej z postaci oznacza koniec gry, a uratowanie sytuacji po wykryciu przez strażników graniczy z niemożliwością. W rezultacie nie da się improwizować. Należy planować każdy ruch, i każdy ruch może okazać się zgubny – dlatego Shadow Tactics stoi bliżej gry logicznej niż taktycznej.

Zobacz również: Gadżetovlog o vlogach

Czasem trzeba przeprowadzić bardziej złożoną akcję, wymagającą koordynacji dwóch lub więcej postaci. Do planowania służy Shadow Mode, czyli tryb pozwalający wydać polecenia kilku bohaterom, a następnie wykonać wszystkie naraz za naciśnięciem entera.

Ustawienie trzech zawodników na pozycjach i jednoczesne zlikwidowanie trójki przeciwników daje masę satysfakcji, ale do pełni szczęścia brakuje aktywnej pauzy. Rozkazy zawsze są wydawane w czasie rzeczywistym. Przeciwnicy poruszają się po swoich ścieżkach dość wolno, więc jeśli przegapimy dobrą chwilę na atak, na przykład upewniając się, że wszystko jest zgrane jak należy, tracimy dobrą minutę, czekając na powtórzenie cyklu patrolowego.

Na upartego można też przyczepić się do projektu ciaśniejszych fragmentów map. Czasami konieczne jest nieustanne kręcenie kamerą, aby mieć oko na każdego przeciwnika. W końcu można stracić orientację. Starsze, jeszcze dwuwymiarowe gry z tego specyficznego gatunku (pierwsza część Commandos, Desperados, Robin Hood) tworzono tak, by planowanie było możliwe bez zmiany kąta patrzenia, co z perspektywy czasu wydaje mi się wygodniejszym rozwiązaniem.

Jak podkręcić klimat do 120%?

Lokacje zaprojektowano świetnie – wydają się bardzo naturalne i logicznie rozplanowane, są pełne małych szczegółów i tętnią życiem. Paleta barw jest przebogata. Można się poczuć jak na wycieczce.

Muzyka podczas gry jest niemal niezauważalna – to monotonna, nienachalna melodia, inna w każdej misji. Świetnie uzupełnia orientalną otoczkę gry, ale nie wybija się pod żadnym względem. Z drugiej strony, zdarzyło się, że nie mogłem zasnąć, bo w głowie tłukł mi się jeden z motywów, na który w trakcie zabawy nawet nie zwróciłem uwagi.

Efekty dźwiękowe występują w ilościach raczej skromnych, ale są po prostu dobre i więcej ich nie trzeba. Nieco gorzej jest z kwestiami dialogowymi. Anglojęzyczni aktorzy tak przeginają z azjatyckim akcentem, że momentami efekt jest komiczny. Na szczęście istnieje możliwość wyboru japońskiego dubbingu, który podkręca klimat do 120%.

Gra dopracowana już na starcie

Shadow Tactics testowałem w wersji na platformę Steam, w przedpremierowym wydaniu recenzenckim, które nie powinno jednak różnić się od wersji sklepowej. Nawet na laptopie bardzo, ale to bardzo dalekim od gamingowego (procesor i5–5200@2,20 GHz, 4 GB RAM, Radeon R5 M330) cieszyłem się komfortową zabawą przy zachowaniu przyzwoitego poziomu detali. To zapewne zasługa spokojnej akcji, która nie wymaga 60 klatek na sekundę.

Co ciekawe, obniżenie wszystkich wartości do low i wyłączenie takich dodatków, jak antyaliasing i ambient occlusion, nie przynosi szczególnie dużej poprawy wydajności, choć gra wygląda znacznie gorzej.

Warto dodać, że nie doświadczyłem bugów, za które można by obwinić samą grę, choć w jednym przypadku odblokowanie osiągnięcia na Steamie wyrzuciło mnie do pulpitu. Zabawę zacząłem jeszcze przed premierą, ale już wtedy kod był dopracowany i zoptymalizowany. Gdyby więcej tytułów trafiało do sklepów w takim stanie, miałbym znacznie lepsze zdanie o wydawcach.

Do szafy gracza czy do kosza?

Shadow Tactics to wciągający i dopracowany tytuł z zapomnianego gatunku, który aż prosił się o reinkarnację. Po prostu czuć, że włożono w niego masę serca. Nie jest to wysokobudżetowy produkt, tak skalkulowany, jak np. kolejne Call of Duty, lecz dzieło fanów tego typu rozgrywki. Gra nie należy do odkrywczych ani nie próbuje przesuwać granicy doświadczeń. Jest „tylko” znakomita w swojej niszy. Warto położyć ją na półce obok Commandos, Desperados i Robin Hooda.

Zobacz więcej artykułów z serii: Szafa gracza

Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Rozrywka:

Najlepsze książki science fiction. Niezbędnik nie tylko dla wielbicieli gatunku 10 najciekawszych statków kosmicznych z filmów. Czym latali Ellen Ripley i Boba Fett? 10 najciekawszych wynalazków MacGyvera: jak zbudować coś z niczego? Miecz świetlny. Wszystko o eleganckiej broni na bardziej cywilizowane czasy Steve Jobs: co wiesz o założycielu Apple’a? Fanboje odpowiadają na co najmniej 80 proc.! Gwiezdny kupiec, czyli Monopol spotyka EVE Online. Legendarna planszówka PRL-u Billy Mitchell: pierwszy człowiek, który ukończył "Pac-Mana" Nazistowska czekolada. Prawie jak jajko niespodzianka Steampunk po polsku: mechanika i para zamiast elektryczności Wiedzę o broni palnej czerpiesz z filmów i gier? W takim razie nie wiesz niczego Wahadłowiec Buran. Rdzewiejące resztki radzieckiego programu promów kosmicznych Magiczny stół: fragment morskiego brzegu na środku pokoju Pierwsza gra na peceta powstała w ciągu jednej nocy. Napisał ją Bill Gates - zobacz, jak wyglądała Wkurzona „Jaga” jak z „Matriksa”. Nowa część „Legend polskich”: takich walk w polskim kinie jeszcze nie było! Polskie piekło podbija świat. Rozmawiamy z twórcą „Agony” Tomaszem Dutkiewiczem Recenzja Killing Floor 2. Nie lubisz multiplayera? Dzięki tej grze możesz zmienić zdanie Gry, wirujący ekran i Kevin Bacon: najciekawsze Easter Eggs w wyszukiwarce Google Jesteś równie dziwny, jak użytkownicy Spotify? Serwis ujawnia nietypowe zachowania swoich słuchaczy Zwift - trening jako gra MMO. Z tą technologią ćwiczysz dłużej i wytrwalej Pecetowy hit na PS4: jak zepsuć konwersję? Czego brakuje grze Mount & Blade: Warband? Zaoszczędź na gadżetach w Black Friday To się nazywa sypialnia z widokiem! Ten hotel naprawdę istnieje Mokry sen gracza. 10 niedorzecznie wypasionych edycji kolekcjonerskich gier Najlepsze seriale anime na Netflix po polsku

Popularne w tym tygodniu:

Zdalnie sterowany samochód LEGO Technic. Bez wątpienia jedna z najlepszych zabawek