Alkomat nowej generacji. PROOF to opaska, która mierzy poziom alkoholu we krwi

Pamiętacie posła Marka Łatasa, który zatrzymany za jazdę po pijanemu tłumaczył, że zjadł kilka jabłek, co wpłynęło na wynik dmuchania? Jeśli nie chcecie, żeby byle antonówki przysporzyły wam kłopotów, powinniście zdecydować się na badanie poziomu alkoholu we krwi. Przeprowadzenie go umożliwia opaska PROOF.

proofwearable.com

  1. Jak działa alkomat PROOF?
  2. Dlaczego jest lepszy od "dmuchanych" alkomatów?
  3. Jaka będzie cena opaski?

Opaska dla osób, które piją i jadą potem

Noszona na nadgarstku opaska firmy Milo Sensors mierzy zawartość związków chemicznych w organizmie, analizując wydzielany pot. Do poprawnego pomiaru konieczne jest korzystanie z jednorazowych kartridżów, które dotykają skóry i umożliwiają kontrolowanie poziomu alkoholu przez dwanaście godzin bez przerwy. W trakcie działania ich powierzchnia ulega utlenieniu – stąd konieczność wymiany.

Użytkownik może ustalić „alarmujący” poziom alkoholu, po przekroczeniu którego opaska zaświeci się lub zacznie wibrować. Dokładne informacje o pomiarze są przesyłane do współpracującej z opaską aplikacji na smartfony.

Pomiar bez wzbudzania podejrzeń

Według producenta alkomat przyda się nie tylko ze względu na dokładność pomiaru. To świetny sposób na sprawdzanie trzeźwości bez „dmuchania w balonik”, które niektórych mogłoby zawstydzić. Poza tym opaska jest wygodna, wykonana z miękkiego, elastycznego materiału, a przy tym całkiem elegancka.

Przede wszystkim jednak PROOF trzyma się ręki, więc nie ryzykujemy, że wypuścimy ją z dłoni, jeżeli wypracujemy o ćwierć promila za dużo. Akumulator na jednym ładowaniu wytrzymuje do czterech dni.

Kiedy i za ile?

Opaska ma trafić na rynek jeszcze w tym roku. Cena na razie nie jest znana, ale spekuluje się, że wyniesie ok. 100–150 dolarów, a więc powyżej 400 zł. Niestety jeszcze nie wiadomo, czy powstaną internetowe rankingi rekordzistów. Ciekawostka: podobno na pomysł stworzenia PROOF jej twórcy wpadli przy piwie.

Na koniec, żeby oddać posłowi Łatasowi sprawiedliwość: po wstępnym zasłanianiu się jabłkami przyznał się do winy i zrzekł immunitetu. Otrzymał zakaz prowadzenia pojazdów na rok i zapłacił 8 tys. zł na rzecz organizacji dobroczynnej.

Zobacz również: Wideorecenzja: Acer Aspire S3

Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Technologie:

Nurkujące drony i łodzie jak statki kosmiczne: osobisty sprzęt do podróży pod wodą Sprzedawca w sklepie komputerowym - zawód ograniczonego zaufania Broń, która nie zabija. Wojna przyszłości: wszystko zniszczone, żadnych zabitych 8 cudów techniki z lat 90. Napęd ZIP, robot AIBO i pager BlackBerry. Pamiętasz je? Jak powstaje smartfon? Jeśli poznacie prawdę, być może nigdy więcej go nie kupicie Xanadu - zapomniany przodek WWW. Kto naprawdę wymyślił hipertekst? Bezpowrotnie tracimy dane. Nic po nas nie zostanie – ostrzega wiceprezes Google’a V3 - mordercza stonoga Hitlera. Największe działo drugiej wojny testowano w Międzyzdrojach „Das Marsprojekt”. Marsjańska misja Wernhera von Brauna z 1952 roku Jak prasa pisała o Internecie w 1988 roku? Quiz Gadżetomanii: Kto to powiedział? Dopasuj cytaty do znanych postaci! Ernő Rubik, człowiek schowany za kostką Binairy Talk – dane zapisane w obłokach dymu. Odczytamy je laserem Nietypowe zastosowania WD-40. Do czego można go wykorzystać? Jak oni podrabiają! Chińczycy skopiowali kuchenkę gazową Apple'a i... alpejski kurort Bałakława - tajna baza radzieckich okrętów podwodnych Niesamowity XC-120 Packplane: eksperymentalny samolot z lat 50. Kosmiczne technologie, których używamy na co dzień Tego używaliśmy przed internetem. Skazane na zapomnienie stare nośniki danych Cyfrowi aktorzy w filmach. Jak wyglądała droga od prostych modeli 3D do fotorealizmu? Jaki nóż wybrać? Najlepsze scyzoryki i foldery za 50, 100 i więcej złotych Tego się po Apple nie spodziewałeś. 13 nieznanych faktów Hatsune Miku: oto przyszłość muzyki. Ta Japonka zawsze będzie miała 16 lat Algorytm zabijania. Skynet istnieje i dzięki big data decyduje, kogo trzeba uśmiercić