Stworzył 5127 prototypów, zanim zrewolucjonizował branżę. Rozmawiamy z genialnym wynalazcą Jamesem Dysonem

Jak długo trwają prace nad wynalazkiem? Kiedy staje się piękny? Czy geniusz może poczuć się usatysfakcjonowany i przestać myśleć o poprawkach? O swojej technologii, dążeniach, sukcesach i porażkach opowiada genialny wynalazca James Dyson.

  1. Czy istnieje granica wydajności urządzenia?
  2. Jak długo zajmuje praca nad jednym wynalazkiem?
  3. Dlaczego warto popełniać błędy?
  4. Czy ekologiczne podejście to tylko ideologia, czy stoją za nim korzyści dla użytkownika?
James Dyson

Urodzony w 1947 roku wynalazca jest twórcą pierwszego bezworkowego odkurzacza na świecie. Dziś jego nazwiskiem firmowane są najlepsze odkurzacze, wentylatory czy suszarki do rąk.

Dyson prowadzi także fundację promującą rozwój inżynierii i wspierającą młodych wynalazców. Wie o nim niewielu Polaków, mimo że mnóstwo korzystało z opracowanych przez niego technologii.

Michał Puczyński, Gadżetomania.pl: Pańską specjalnością są odkurzacze. To urządzenia, które istnieją od dawna i wykonują zasadniczo tylko jedno zadanie. Czy jest jeszcze coś, co można w nich poprawić? Czy nie znalazł się pan blisko granicy wydajności?

James Dyson: Zawsze można coś poprawić. Technologie mogą działać lepiej i wydajniej, zużywać mniej energii. Urządzenia mogą być lżejsze i prostsze w obsłudze. W naszych odkurzaczach wciąż jest wiele elementów, które wraz z naszymi inżynierami chcielibyśmy ulepszyć – a największą motywacją do pracy są dla mnie właśnie sprzęty codziennego użytku, które nie działają jak należy. Poza tym zawsze chcemy uwzględniać uwagi użytkowników.

Odkurzacz bezworkowy Dyson DC58

G: Powiedział pan kiedyś, że dla wynalazcy doskonałym punktem wyjścia jest niepowodzenie. Czy pamięta pan któreś z tych „pozytywnych niepowodzeń”?

JD: Niepowodzeniem był każdy z pierwszych 5127 prototypów naszego pierwszego odkurzacza bezworkowego DC01. Były to jednak niepowodzenia, z których wyciągaliśmy lekcje. Po każdej próbie wprowadzałem zmiany i udoskonalenia – aż powstało urządzenie, którego nie dało się już bardziej ulepszyć.

Inny ciekawy przykład to robot odkurzający Dyson 360 eye. Zaczęliśmy nad nim pracować około roku 2000, ale w końcu doszliśmy do wniosku, że nie jest to ani najlepsze, ani najbardziej wydajne urządzenie z możliwych. Robot nie trafił na rynek. Od tamtego czasu próbowaliśmy udoskonalić jego pierwotną wersję robota. Ostatecznie Dyson 360 eye trafił do sprzedaży we wrześniu 2014 r. Jest mniejszy, lżejszy i przede wszystkim mocniejszy.

Jeśli nie popełniasz błędów, niczego się nie nauczysz. Nie dokonasz ponownej oceny. Nie stworzysz lepszego produktu.

G: Od DC01 minęło sporo czasu, firma się zmieniła. Czy zmianie uległa także pańska rola? Nadal uczestniczy pan w pracach inżynieryjnych, czy może jest bardziej opiekunem marki?

JD: Jestem inżynierem, więc ilekroć mogę, pracuję w laboratoriach Dyson, wraz z zespołami zajmującymi się badaniami, designem i rozwojem nowych produktów. Rozwiązujemy frustrujące problemy codzienności, tworząc doskonalsze urządzenia. Stworzyliśmy łańcuch nowych technologii obejmujący okres 25 lat – uważam to za niezwykle ekscytujące.

G: Czy przywiązuje pan wagę do wyglądu swoich wynalazków?

JD: Uważam, że coś może być piękne tylko wówczas, gdy działa jak należy. Jeśli urządzenie wygląda dobrze, ale nie spełnia swojej roli, zauroczenie bardzo szybko mija.

W naszej filozofii projektowania na pierwszym miejscu jest funkcja, a dopiero potem forma. Wygląd odkurzaczy Dyson czy suszarek do rąk Airblade jest podyktowany technologią tych urządzeń. Obudowa cyklonów w naszym odkurzaczu nadaje mu futurystyczny wygląd, ale jej funkcją jest zapewnienie przestrzeni dla cyklonów, których zadaniem jest oddzielanie kurzu i brudu od powietrza z siłą 150.000 G.

G: Urządzenia marki Dyson są „eco-friendly”. Czy to ideologia, czy za rozwiązaniami idą korzyści dla użytkowników?

JD: Naszym celem jest tworzenie urządzeń, których wydajność nie jest osiągana kosztem funkcjonalności. Wraz ze wzrostem wydajności skraca się czas ich używania. Przykładowo, suszenie rąk w suszarce Dyson Airblade trwa zaledwie 10 sekund, dzięki czemu energię zużywamy tylko przez chwilę.

Inną zaletą bardziej wydajnych urządzeń jest ograniczenie ilości odpadów. Dzięki naszym suszarkom do rąk spada zużycie ręczników papierowych, które w przeciwnym razie trafiłyby do kosza, a następnie na wysypisko. Nasz pierwszy odkurzacz bezworkowy DC01 nie tylko rozwiązał problem utraty siły ssania, ale także oznaczał brak dodatkowych odpadów.

Zasadą wydajności kierujemy się także na etapie projektowania i produkcji. Szukamy nowych sposobów tworzenia mocnych i odpornych urządzeń przy wykorzystaniu jak najmniejszej ilości materiału. W ten sposób ograniczamy zużycie surowców i energii, tworząc jednocześnie sprzęty wytrzymujące próbę czasu.

G: Urządzenia Dyson to klasa, na którą, niestety, nie wszystkich stać. Czy byłby pan skłonny ograniczyć jakość sprzętu, jeśli dzięki temu mógłby trafić do szerszej grupy odbiorców?

JD: Nie tworzymy urządzeń przynoszących szybkie zyski. Naszą filozofią od samego początku było tworzenie sprzętów najwyższej jakości, z najlepszych materiałów, zapewniających największą funkcjonalność – ponieważ naprawdę wierzymy, że poprzez technologie możemy podnieść jakość otoczenia, w którym żyjemy. Co tydzień inwestujemy 5,8 mln euro w badania, design i rozwój. Poddajemy nasze sprzęty morderczym testom, żeby mieć pewność, że wytrzymają próbę czasu, a ich posiadacze będą mogli korzystać z nich przez wiele, wiele lat.

G: Który z wynalazków jest pańskim ulubionym?

JD: Każdy jest wyjątkowy, ponieważ każdy ma swoją historię i rozwiązuje określony problem. Natomiast Dyson DC01 był naszym pierwszym wynalazkiem – pierwszym na świecie odkurzaczem bezworkowym. To sprawia, że ma szczególne znaczenie.

Pamiętam, że tuż po premierze DC01 wiele osób ze zdziwieniem patrzyło na jego przezroczysty zbiornik i zastanawiało się, dlaczego chcemy widzieć brud pochłaniany przez odkurzacz. Jak już powiedziałem, uważamy, że urządzenie może być piękne tylko wówczas, gdy działa jak należy – a dzięki przezroczystemu zbiornikowi każdy użytkownik odkurzacza marki Dyson widzi efekty jego pracy.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Technologie:

15.07, czyli Dzień bez telefonu komórkowego. Dziwne to święto Niezwykłe urządzenia: największe, najszybsze i najdroższe maszyny świata Julian Assange: drzazga w tyłku prezydenta. WikiLeaks ujawnia to, co władze chcą ukryć "Spagettifikacja". Co się stanie, jeżeli wpadniesz do czarnej dziury? Zmiana czasu. Dlaczego dwa razy w roku przestawiamy zegarki? Jak brzmi liczba pi? Długa historia płyty CD. Czy srebrny krążek ma jeszcze przyszłość? Współczesne czołgi i pojazdy bojowe Wojska Polskiego. Ten sprzęt ma nas obronić Nietypowe zastosowania WD-40. Do czego można go wykorzystać? Rok 1984: 35 lat temu Macintosh rzucił wyzwanie Wielkiemu Bratu Rosyjski Air Force One. Tak wygląda wnętrze osobistego samolotu Władimira Putina To lata! Najdziwniejsze samoloty pionierów lotnictwa Lotniskowiec z lodu. Projekt niezwykłego okrętu z czasów drugiej wojny światowej Konstruktor rzuca wyzwanie planowemu starzeniu. Lampa Dysona wytrzyma 37 lat Te samoloty mają nas bronić! Jakim sprzętem dysponuje polskie lotnictwo? Cuda techniki, które działają bez prądu Współczesne lotniskowce. Najpotężniejsze okręty, jakie kiedykolwiek pływały po morzach 11 zapomnianych konkurentów PlayStation: Jaguar, Amiga CD32, Apple Pippin i inne Najlepsze śmigłowce szturmowe dla polskiej armii Jeden z nich to chińska podróbka. Potrafisz wskazać, który? Genialny naukowiec wymyślił Internet na nowo. Poświęcił na to 40 lat życia Najlepsze małe, bezprzewodowe głośniki. Co oferują Harman Kardon, Creative, Marshall i Polk Audio? Kosmiczne technologie, których używamy na co dzień Jaki nóż wybrać? Najlepsze scyzoryki i foldery za 50, 100 i więcej złotych

Popularne w tym tygodniu:

"Black Pearl" w Polsce. Największy prywatny żaglowy jacht świata w porcie w Gdańsku MSC Gülsün. Największy kontenerowiec świata pojawi się w Gdańsku. Zobacz wideo Samoloty solarne. Nadchodzi rewolucja w lataniu? Fedor leci w kosmos. To robot